CHŁONIAK to choroba podstępna.

CHŁONIAK to choroba podstępna. Najczęściej rozwija się w sposób bezobjawowy – to oznacza, że bardzo trudno rozpoznać, dostrzec jego wczesne symptomy. W efekcie dowiadujemy się o jego istnieniu dopiero w stadium zaawansowanym. Nie jest to jednak jednoznaczne ze złym rokowaniem, a przynajmniej nie zawsze. Czasem przez kolejne lata nie podejmujemy nawet leczenia, a czasem musimy podjąć szybkie, radykalne działania. Od czego to zależy, jak walczy się z chłoniakiem i na czym polega jego ogromna różnorodność z dr hab. n.med. Moniką Długosz-Danecką rozmawia Alicja Prochoń.

dr hab.n.med. Monika Długosz-Danecka
Alicja Prochoń

Wywiad przeprowadzony
dla magazynu Świat Zdrowia.

Pani Doktor, zacznijmy od początku. Chyba najbardziej kojarzonym objawem chłoniaka są nieboleśnie powiększone węzły chłonne. Pojawiają się on jednak często bardzo późno, a inne objawy są tak niecharakterystyczne. Jak zorientować się, że w naszym organizmie dzieje się coś naprawdę niepokojącego?

Musimy przede wszystkim zachować trzeźwość osądu. Większości objawów nie zauważymy “gołym” okiem, a czasem nieprawidłowości pojawią się w wykonanym z innego powodu badaniu krwi, choć czasem i tu przez długi czas nie widzimy zmian pomimo rozwoju choroby. To co pacjenta może zaniepokoić to wspomniane przez Panią nieboleśnie powiększone węzły chłonne oraz objawy ogólne, czyli nocne pocenie się, utrzymujące się gorączki i spadek masy ciała. Teoretycznie jest tak, że, czytając o tym, wielu z nas może się przestraszyć i pomyśleć, że “czasem też tak ma”… jeśli jednak obserwujemy swój organizm, to wyczujemy, że nagle bez diety schudliśmy, że choć pozornie czujemy się dobrze, to powtarzają się stany gorączkowe lub pojawia się intensywne pocenie nocne, co na pewno wzbudzi nasza czujność. Także nie możemy wpadać w panikę po lekturze objawów, lub gdy ktoś nam bliski zachoruje, a my wczytujemy się w objawy, które na pierwszy rzut oka są nam tak bliskie. Kiedy są one ponad normę, to jest to sygnał dość jasny i nie powinien pozostawiać wątpliwości, by pójść do lekarza. Także, gdy bez większego powodu zaczynamy częściej chorować. To zawsze jest oznaką, że z układem odpornościowym jest coś nie w porządku i niezależnie od obawy o chłoniaka musimy poszukać przyczyny.

Co dzieje się, kiedy jednak lekarz podejrzewa wystąpienie nowotworu?

W każdej chorobie podstawą leczenia jest prawidłowa diagnoza. W przypadku chłoniaka jest ona jednak kluczowa. Są chłoniaki, które są do siebie bardzo podobne, ale leczy się je zupełnie inaczej. Jeśli rozpoczniemy leczyć chłoniaka w sposób nieprawidłowy, możemy zamknąć zupełnie drogę do jego wyleczenia, bo organizm  zareaguje na leczenie w taki sposób, że nie będzie możliwa jego zmiana, nawet jeśli ustalimy po czasie, jaki to jest chłoniak i jak go leczyć. Stąd postawienie prawidłowej diagnozy jest tak ważne i na diagnostykę stawiamy ogromny nacisk. Pacjenta czeka zatem szereg badań – w tym najważniejsza biopsja i badanie histopatologiczne – następnie ustalenie diagnozy, skierowanie do hematologa lub onkologa leczącego chłoniaki i opracowanie planu leczenia. Czasem, pomimo, że mamy do czynienia z nowotworem i aż chciałoby się radykalnie działać… czekamy, przyjmując tzw. strategię uważnej obserwacji – watch and wait. Są chłoniaki, których nie leczymy latami.

Skąd tak wielkie różnice?

Chłoniaki to tak naprawdę zespół chorób nowotworowych, nie jest to jedna, zwarta choroba, która szybciej lub wolniej się rozwija, ale grupa chorób o różnej podstawie, przebiegu i umiejscowieniu. Ma to odzwierciedlenie m.in. w nazwach – chłoniak z komórek płaszcza, chłoniak strefy brzeżnej itd. Nazywamy je podtypami i obecnie rozróżniamy ponad 100 podtypów chłoniaka. Jednak główne różnice w leczeniu zależą od grupy do jakiej należy dany podtyp, a rozróżniamy tu trzy: CHŁONIAKI AGRESYWNE, O DYNAMICZNYM PRZEBIEGU KLINICZNYM, które wymagają szybkich radykalnych działań, CHŁONIAKI INDOLENTNE, czyli o małej dynamice, gdzie czasem naprawdę odraczamy leczenie na lata oraz  CHŁONIAKI O NIEPEWNYM ROKOWANIU, które łączą w sobie dynamikę chłoniaka agresywnego z tendencją do nawrotowego przebiegu typowego dla chłoniaków indolentnych.

Brzmi trochę jak praca detektywistyczna…

Bo  – pół żartem, pół serio – trochę tak jest. Jest też jednak doświadczenie, wiedza, nauka i konieczność zaproszenia do tej pracy pacjenta, bo niezwykle ważny jest również szczegółowy wywiad medyczny. Więcej z detektywa musimy mieć jednak w sobie, układając plan leczenia, kiedy chcemy zapewnić pacjentom najlepsze metody, mając do dyspozycji ograniczone środki. Bo na świecie wiele się dzieje, stosujemy nie tylko schematy leczenia uznane od lat, ale także włączamy do standardu rewolucyjne nowości, ale… nie zawsze dostępne w Polsce w sposób szeroki. Posiłkujemy się wtedy programami lekowymi i badaniami klinicznymi.

Badania kliniczne są często zagadką dla pacjenta, a dla Pani jedną z podstaw działania.

Moją rolą jest pokazać pacjentowi wszystkie opcje leczenia. Bardzo często w proponowanych badaniach klinicznych polski pacjent otrzymuje lek, który za granicą jest stosowany powszechnie. W badaniach klinicznych znajduje się on jednak ze względu na porównanie z innym lekiem.  Najważniejsze jest, aby prawidłowo dobrać najlepsze leczenie – niezależnie, czy będzie to na drodze leku szeroko refundowanego, programu lekowego NFZ – czyli leczenia z kryteriami kwalifikacyjnymi, czy w ramach badań klinicznych. Najważniejsze jest zaufanie i powodzenie leczenia.

 

Możesz czytać więcej...

Print Friendly, PDF & Email