HISTORIA PACJENTA

Opowiada Pani Elżbiety

Moja historia walki z chłoniakiem grudkowym chorobą zaczęła się w 2007roku. Miałam 37 lat i ustabilizowane życie – mąż, dzieci, praca. Pewnego dnia zauważyłam na ramieniu, tuż pod skórą guzek koloru sinego  i póki co nic z tym nie robiłam, ale zaczął się powiększać i bardzo  mnie to swędziało. Wtedy już udałam się do chirurga onkologia, zrobiono mi biopsję i kazano jak najszybciej go usunąć. Po 3 tygodniach  dowiedziałam się, że to chloniak grudkowy FL pierwszego stopnia. Jakbym dostała obuchem w głowę – całe życie przeleciało mi przed oczami. Co dalej, a co z moimi dziećmi, dlaczego ja. Szybko się ogarnęłam i dałam sobie słowo, że się nie dam i będę walczyć dla siebie dzieci, męża i mamy. 

Zaczęły się badania, lekarze onkolodzy stwierdzili, że  będzie najlepiej naświetlić to miejsce gdzie był guz.  Chemia nie była potrzeba. Dostałam 13  radioterapii, czułam się trochę  gorzej, ale   dałam radę. Moje szczęście, że już jestem zdrowa nie trwało długo. Za kilka miesięcy pokazał mi się na plecach kolejny guz. I znowu biopsje i kolejny zabieg usunięcia guza. Tym razem to był już chłoniak grudkowy drugiego stopnia. Pojechałam na konsultację do Instytutu Onkologii do Warszawy, tam trafiłam na super Panią onkolog, przeszłam szereg badań, które potwierdziły wznowę choroby. Czułam się coraz gorzej, ciągle byłam ospała, brakowało mi sił. Myślałam o odpoczynku, żeby pójść na zwolnienie. Moja lekarz stwierdziła, iż trzeba mi podać 6 cykli chemii Rcvp i  rituximabem, żeby zatrzymać postępującą chorobę. Chemię znosiłam nieźle, brałam odpowiednie leki, sterydy. Przerzedziły mi się włosy, ale to nie był dla mnie problem. Najważniejsze było to, że choroba  zaczęła się cofać. Brałam po kilka dni wolnego w pracy, żeby przyjąć chemię i po niej odpocząć. Po  6 cyklach Rcvp przeszłam na leczenie podtrzymujące rituximabem – miało to trwać 3 lata i miał być podawany co 3 miesiące. Byłam szczęśliwa, że jest dobrze a będzie jeszcze lepiej. I tak sobie co 3 miesiące jeździłam do  Instytutu Onkologii na podania imunoterapii. Czułam się fantastycznie. Przyszła jednak zima, a ja zaczęłam chorować, co wieczór nachodził mnie duszący kaszel. Wspomagałam się różnymi specyfikami  i one nic nie pomagały. Ten kaszel bardzo mi utrudniał  życie. Dopadał mnie praktycznie  wszędzie. Wyniki krwi cały czas miałam dobre, nic nie  wskazywało, że jest coś nie tak. Pewnego dnia, myjąc się wyczulam na plecach guzka – był koloru sinego już wiedziałam, że ten dziad kolejny raz powrócił. Wykonałam tomografię komputerową, która wykazała powiększony  węzeł pachwinowy i usunięto mi  tego guzka na plecach. Po badaniu histopatalogicznym okazało się, że to kolejna wznowa choroby czyli chłoniaka grudkowego, tym razem 4 stopnia. Ciężko mi było znowu pogodzić się z tą wiadomością. Biłam się z myślami kiedy, w końcu ona, czyli moja choroba da mi spokój i odczepi się ode mnie. Zaproponowano mi  udział w badaniach klinicznych, lecz się nie zakwalifikowałam. Dostałam 6 cykli Bendamystyny i podtrzymujące Gazywaro. Chemię podawano przez 2 dni. Czasami czułam się fatalnie, brakowało mi sił, lecz ciągle walczyłam i się nie poddawałam. W pracy brałam wolne, jak dochodziłam do zdrowia to wracałam, żeby być między ludźmi, nie myśleć. Zakończyłam chemię i teraz  dostaję co 8 tygodni Gazywaro  czuje się nieźle, oby tak dalej. Wiem, że ktoś nade mną czuwa i daje mi siłę. Przez  cały czas swojej choroby miałam i mam wielkie wsparcie mojej rodziny, jestem im za to wdzięczna  Dziękuję swojemu mężowi, synom i mojej mamie, że są  że mną. Niedawno odebrałam wyniki  kontrolne PETU jest super wszystko ok. Dla takich chwil warto walczyć Więc walczcie i Wy.  
 
historia

Dzięki historii pacjentki możemy powiedzieć, że...

  • Chłoniak grudkowy należy do grupy chłoniaków indolentnych, czyli takich, które mają małą dynamikę. W praktyce oznacza to - tak, jak u Pani - konieczność wieloletniego leczenia, ale takiego, które daje możliwość prowadzenia w miarę normalnego życia.
  • Historia pokazuje również, jak ważne jest utrzymanie aktywności w okresach remisji choroby, więzi z bliskimi i pogodzenie się niejako z przewlekłością choroby.

POZNAJ WIĘCEJ HISTORII...

Dziękujemy wszystkim Pacjentom, którzy dzielą się swoją historią z innymi. To bardzo cenny dar! Jeśli czujesz, że masz siłę podzielić się Twoją - napisz: kontakt@chloniak.org

Print Friendly, PDF & Email