fbpx

Dokładnie rok temu dzień po operacji, obolała, bez głosu, bo guz sparaliżował struny głosowe, dostałam wypis ze wstępną diagnozą - nowotwór złośliwy - pierwotny chłoniak śródpiersia. Najgorszy scenariusz założony przez lekarzy się ziścił. Widziałam niepokój w oczach rodziców, siostry, chłopaka, przyjaciół.

Przerażenie jakie mi towarzyszyło było niewyobrażalne. Strach przed utratą życia paraliżuje. Płakałam, wyłam. Przeglądałam ciągle media społecznosciowe w poszukiwaniu osób, które już to przeszły i żyją i obiecałam sobie, że jak wygram, na pewno nie będę bała się o tym mówić. Może moja historia też komuś pomoże.

Dotychczas narzekałam na swoje życie. Wybiegałam w przyszłość. Tak naprawdę nie wiem, czy żyłam teraźniejszością. Dopiero w tym krytycznym momencie dotarło do mnie, że przyszłości dla mnie nie będzie. Mogę umrzeć za 3-4 miesiące (tak sobie założyłam) skoro jest to nie dość, że złośliwy nowotwór, to jeden z najagresywniejszych.

Ale przeszłam półroczne leczenie chemią + radioterapią. Kiedy wypadły mi włosy, każdy pocieszał mnie, że to nic takiego i odrosną, ale jednak moment ogolenia głowy jest traumatyczny. Przyjęłam 8 punkcji w kręgosłup (przyp. red. punkcja lędźwiowa z dokanałowym podaniem chemioterapii), kilka razy przetaczano mi krew, mdlałam,  przyjmowałam morfinę uśmierzającą ból, codziennie przez pół roku miałam pobieraną krew.

I jednak żyję 🙂

Pokochałam siebie, swoje życie. Zrozumiałam, co znaczy żyć tu i teraz. Cieszyć sie każdym dniem. Czasem myślę, że ta choroba przyniosła mi też dużo korzyści. Wierzę w 100%, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Miała to być ciężka, a zarazem najważniejsza lekcja.

Mam jedną radę. Jeśli o czymś marzycie, długo się do czegoś zbieracie – zróbcie to!

Życie jest nieprzewidywalne i bardzo kruche. To co mnie spotkało było totalnym zaskoczeniem. Od momentu pierwszych objawów, pogorszenia samopoczucia i utraty głosu minęły 2 miesiące czasy, kiedy przyjęłam pierwszą chemię. Żyłam bez głosu przez 6 miesięcy. Dopiero po ostatniej chemii zaczęłam mówic. Wydaje się banalne, a dla mnie to było niesamowite szczęście. Był to trudny okres, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Człowiek jest w stanie wytrzymać wszystko, aby żyć.

Razem z nami wspieraj Pacjentów walczących z chłoniakami!

Wpłać dowolną kwotę i stań się częścią tej ważnej działalności - już teraz z całego serca dziękujemy!

POZNAJ WIĘCEJ HISTORII...

Dziękujemy wszystkim Pacjentom, którzy dzielą się swoją historią z innymi. To bardzo cenny dar! Jeśli czujesz, że masz siłę podzielić się Twoją - napisz: kontakt@chloniak.e-kei.pl

Print Friendly, PDF & Email