Po pierwszym wstrząsie pojawiła się jakaś taka ufność i wiara, że wszystko jest po coś

Choroba nowotworowa to coś, czego nikt z nas nie chce, aby się przytrafiło ani nam, ani naszym bliskim.

Pamiętam do dzisiaj, jak leżałam w domu na łóżku i płakałam jak dziecko, gdy dowiedziałam się o ciężkiej chorobie mojego brata – białaczce. Nie przypuszczałam wówczas, że parę lat później, będę znowu płakać, ale nad swoją własną, niepewną przyszłością, trzymając kartkę z wynikami badań, na których czarną czcionką wypisany był mój wyrok: chłoniak grudkowy.
Patrzyłam na swoje małe dzieci ( 2 i 3 latka ) i do oczu cisnęły mi się łzy strachu, że nie zdążę ich wychować, przystosować do życia, przekazać im wiedzy i miłości. 

Jednak po tym pierwszym wstrząsie pojawiła się jakaś taka ufność i wiara, że wszystko jest po coś. Że muszę tego doświadczyć. Że tak łatwo się nie poddam i będę walczyć. Zrobiłam się spokojniejsza.

Miałam szczęście trafić na wspaniałego lekarza. Sam sposób leczenia odbierałam jako kolejne życiowe doświadczenie. Nie myślałam o skutkach ubocznych, tylko z fascynacją przyglądałam się jak technika poszła do przodu. Jak dzieło jakiegoś ludzkiego umysłu ratuje teraz miliony osób na całym świecie w tym także i mnie. Takie podejście odsunęło ode mnie strach i z ufnością przyjmowałam na siebie całe to promieniowanie.

Było momentami bardzo, bardzo trudno, także znieść fizyczne konsekwencje leczenia. Ale wiem, że jestem komuś potrzebna, owoc mojej pracy jest komuś potrzebny, więc muszę żyć, muszę być zdrowa. Takie podejście bardzo korzystnie wpłynęło na moją psychikę.

Z doświadczenia też wiem, jak ważny jest kontakt z ludźmi, którzy przechodzą tą samą chorobę. Budujące są rozmowy z osobami, które żyją wiele lat po chemioterapii, napawa to ogromną nadzieją na przyszłość. Wymiana doświadczeń w ten sposób jest bezcenna. Rady, które człowiek otrzyma od innych są nieocenione, nie raz potrafią wyciągnąć z dołka emocjonalnego. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie powstawały fora, czy grupy zrzeszające takie osoby. Zaczynałam z Dum Spiro Spero. Ostatnio dołączyłam do nowej grupy NiePochłonięci – Pokonaj Chłoniaka, założoną przez Fundację Pokonaj Chłoniaka. To wspaniałe, że z inicjatywy paru osób, powstają takie miejsca, gdzie można uzyskać pomoc i zaczerpnąć wiedzy, której posiada się tak mało na początku drogi z chorobą. Należy się takim osobom wielka wdzięczność.

Na koniec przytoczę piękne słowa, które towarzyszą mi od pewnego czasu i wzięłam je za swoje motto: „I w ciężkiej chorobie tkwi dobro. Kiedy ciało słabnie, silniej czuje się duszę.” (Lew Tołstoj)

Życzę sobie i wszystkim silnej duszy, która wzmocni nasze słabe i zmęczone chorobą ciała.

Joanna

POZNAJ WIĘCEJ HISTORII...

Dziękujemy wszystkim Pacjentom, którzy dzielą się swoją historią z innymi. To bardzo cenny dar! Jeśli czujesz, że masz siłę podzielić się Twoją - napisz: kontakt@chloniak.e-kei.pl

Print Friendly, PDF & Email